Narzekanie
Polacy znani są z tego, że narzekają praktycznie na wszystko. Na pogodę - gdy słońce to za ciepło, gdy deszcz utyskujemy na brak słońca; na wysokie ceny w sklepach; na polityków; na nadmiar obowiązków, itp. itd. Kiedy ktoś zapyta Polaka co słychać, standardową odpowiedzią jest - stare biedy. Anglik czy Niemiec odpowie: "dziękuję, dobrze a u Ciebie?". My natomiast zaczynamy rozmowę od wyliczenia wszystkich nieszczęść, które nas spotkały. Nie potrafimy cieszyć się z tego, co mamy, za to doskonale widzimy wszystkie braki. Niestety, mimo że jest nam źle, często nie staramy się zrobić nic, aby to zmienić. Łatwiej jest narzekać na kiepską płacę, złą atmosferę w pracy niż poszukać sobie nowej. Chociaż gdyby ktoś już to zrobił i znalazł nową, lepszą pracę, niedługo na pewno odkryje w niej jakieś wady, aby móc wkoło narzekać na swą ciężką sytuację. Lubimy się użalać nad sobą. Lubimy, gdy ktoś nad nami się lituje. Lubimy być cierpiętnikami. Dziwne, przecież jako naród katolicki powinniśmy dziękować Bogu za wszelkie otrzymane łaski a nie smucić się z błahych powodów.